2 kwietnia 2009, godzina 19.00
STOP! GALERIA kontynuuje swoją misję. Po udanym debiucie Marcina Sudzińskiego zapraszamy na wystawę magicznych rysunków Romana Jenenki.
Romana Jenenko nie sposób opisać w suchej nocie biograficznej, gdyż była to postać barwna i wielowątkowa jak jego prace. Utalentowany artysta i przenikliwy intelektualista sam określał swoją artystyczną twórczość jako naiwną. Lecz każdy wnikliwy odbiorca jego rysunków nie będzie miał wątpliwości, iż mowa jest tu o naiwności mędrca.
Jenenko wypracował swój, całkowicie oryginalny styl , kolorowej, nawiązującej do motywów ludowych, sakralnych, a przede wszystkim własnych, mitologicznych – plastyki.
„Obrazki” jak miał w zwyczaju nazywać swoje dzieła, Roman zawsze opatrywał tajemniczym epigramem:
„Dziewczyna śpi już 50 lat, włosy włożyła do wody, nic nie wie, a włosy jej rosną”.
Jego prace zostały docenione i pokazane na wielu wystawach, m.in. w Kijowie, Warszawie i Lublinie.
Zupełnie odrębną dziedzinę jego twórczości Jenenki stanowiło śpiewanie. Uczył się w Kijowskim Instytucie Kultury, gdzie spotkał i związał się z zespołem Drewo. Wielką część swojego życia poświęcił na pasję badania muzycznej warstwy kultury tradycyjnej. Sam był śpiewakiem wybitnym, natychmiast rozpoznawalnym. Zawsze był twórcą, zarówno w tym, co robił w dziedzinie sztuki, jak i w życiu
Od roku 1992 był ściśle związany z Fundacją Muzyka Kresów, gdzie prowadził warsztaty, występował na konferencjach, inspirował pomysłami.
Roman Jenenko urodził się18 czerwca 1971 roku w Murmańsku, zmarł 6 kwietnia 2006 roku w Kijowie.
Na wernisażu prac Romana Jenenki, 2 kwietnia 2009 roku w STOP!GALERII nie zabraknie jego przyjaciół-muzyków, którzy dopełnią uroczystości.
Wernisaż ręcznych monideł Marcina Sudzińskiego inauguruje działalność galerii sztuki Ośrodka "Rozdroża".
Prace młodego artysty rodem z Lublina to połączenie misternego kunsztu srebrowych odbitek, ręcznie kolorowanych, z nowoczesnym spojrzeniem na tematykę polskiego folkloru.
Mocno przymrużone oko artysty każe nam się zastanowić, czym jest folklor,
a jak funkcjonuje on w zbiorowej świadomości.
Wystawa godna zobaczenia zarówno ze względów estetycznych jak i ideowych.
Gośćmi specjalnymi wernisażu będą znani polscy artyści-fotografowie: Paweł Żak oraz Wiktor Nowotka.
Wydarzenie uświetni występ ekscentrycznego muzyka ludowego Kazimierza Liszcza.
W imieniu artysty dziękujemy młodym lubelskim animatorom i artystom za udział w sesji.
PORTIER: ISTALACJA PRZESTRZENNA ROBERTA KUŚMIROWSKIEGO ZE ZBIORÓW ‘TOWOT SQUAT’
Biurokracja i nocne mary
Portiernia – najniższa emanacja biurokracji. Punkt przejścia między bałaganem ulicy a porządkiem nowoczesnej organizacji. W portierni wciela się opisany przez Maxa Webera typ idealny nowoczesnej biurokracji: hierarchicznej, rządzącej się skodyfikowanymi regułami, zetatyzowanej, redukującej funkcjonariusza do pełnionej funkcji, separującej go od środków władzy, którymi się posługuje. Portiernia jest kwintesencją biurokracji. Szyba i małe okienko już na najniższym szczeblu hierarchii władzy od razu wytwarzają dystans, formalizują i wymuszają anonimowość kontaktu – definiują role portiera i petenta. To pierwsza stacja Józefa K. w labiryntach korytarzy Urzędu. Tutaj składamy swój los w ręce biurokracji. Tutaj odbywa się pierwszy rytuał władzy. Mnąc w spoconych dłoniach czapkę zmieniamy się przed obliczem pierwszego funkcjonariusza organizacji w jej anonimowego petenta.
Portiernia także architektonicznie nawiązuje do projektu Panoptikum – nowoczesnego więzienia, zaprojektowanego w XIX wieku przez Jeremy’ego Benthama, w którym widzialność jest sposobem kontroli i represji. Powinnością portiera jest śledzić wzrokiem przechodzących ludzi, dokonywać ich wstępnej klasyfikacji i selekcji, reagować na wszystko co się wymyka rutynie – zakazywać lub pozwalać, Poszukujący w architekturze klucza do tajemnicy panowania i poddaństwa Michel Foucault wprowadził Panoptikum do współczesnych nauk społecznych, Dziewiętnastowieczny projekt więzienia stał się dla francuskiego socjologa metaforą nadzoru w nowoczesnych społeczeństwach. Portiernia jest najprostszym, elementarnym przejawem architektury władzy o karceralnej proweniencji.
Portiernia jest nie tylko nowoczesnej władzy pierwszą najniższą emanacją, ale również niezamierzoną parodią. Na dole biurokratycznej hierarchii najłatwiej odsłaniają się ułomności władzy, jej dysfunkcje i szaleństwa. Przenikliwie unaocznił je w klasycznym już filmie dokumentalnym Krzysztof Kieślowski „Z punktu widzenia nocnego portiera”. Film ten jest chyba jedną z najbardziej udanych metafor PRL. Portiernia skonstruowana przez Roberta Kuśmirowskiego świadomie rozgrzebuje pamięć ostatnich dziesięcioleci, perwersyjnie ożywia ambiwalentny splot nostalgii, odrazy, wstydu i komizmu.
Głównym bohaterem pracy Roberta Kuśmirowskiego jest portier. Chłodne sfunkcjonalizowane, racjonalne. kuse pomieszczenia zmieniali konkretni ludzie. Uczłowieczali na własną miarę, zdobili odwołując się do własnego gustu, przynosili prywatne rzeczy – odciskali w przestrzeni portierni ślady indywidualności. Architektura władzy za sprawą portiera uległa uczłowieczeniu. Można wręcz mówić o estetyce portierni, podobnie jak o estetyce szoferki, czy estetyce baru mlecznego. Były one wyrazem spontanicznej ludzkiej skłonności do ozdabiania, indywidualnej ekspresji w represyjnie standaryzującej przestrzeni. Portier jest na samym dole biurokratycznej hierarchii, jest jej najbardziej zreifikowanym i wyalienowanym ogniwem. Gdy organizacja już nie działa zostaje tylko on. Rozpoczyna wówczas bujne życie nie poddane nadzorowi, wymykające się jej presji uśpionej organizacji. Tutaj w dotkliwej samotności rodzą się lęki, tłumiona intymność, utajone pasje i nocne mary. Klaustrofobiczność przestrzeni przekracza bezkresne rozmarzenie.
Robert Kuśmirowski spróbuje wprowadzić do dawnej portierni „Gazety Wyborczej” w kamiennicy przy Krakowskim Przedmieściu 39 znaczenia, które wyprowadziły się z niej wraz z ostatnim portierem. Artysta chce reanimować ducha tego miejsca. Jednak ożyje ono już nie jako portiernia, ale metafora portierni, wykwit nostalgicznych uniesień, ironia wobec zgrzebnej przeszłości lub zręczna mistyfikacja. Robert Kuśmirowski miesza znalezione w różnych miejscach rzeczy, odrywa je od dawnych kontekstów, „skamieniałościom przewodnim” minionych dziesięcioleci każe sąsiadować ze współczesnymi ich podróbkami. Praca artysty tylko udaje rekonstrukcję dawnej portierni. Takiej portierni nigdy nigdzie nie było. Powstała ona ze śmietnika, na którym walały się niepotrzebne nikomu „przeterminowane” rzeczy i wysypiska pamięci nieustannie z nieostrych strzępów konstruującej nowe obrazy minionego świata. Artysty w dawnej portierni prowadzi dwuznaczną grę z naszą pamięcią.
Praca Roberta Kuśmirowskiego przywołuje metafory z kręgu geologii, w której poszczególne warstwy datuje się na podstawie pojedynczych, typowych dla określonej formacji skalnej znalezisk. Można odwołać się do archeologii, która na podstawie glinianych skorup określa przynależność do określonej kultury. Na myśl przywodzi też ewolucjonistyczną etnologię, której pasją było poszukiwanie „przeżytków”, czyli obecnych we współczesności artefaktów dawnych stadiów rozwoju kultury. Działanie Roberta Kuśmirowskiego można nazwać archeologią (geologią, etnologią) współczesności. Ze znalezionych na śmietniku kultury rzeczy próbuje on rekonstruować dawne znaczenia, domniemywać miniony kontekst, ożywiać nie istniejące całości. Karze przemówić jeszcze raz niemym już przedmiotom. Ale jest to archeologia (geologia, etnologia) znarowiona przez żywe jeszcze wspomnienia, zniekształcona przez indywidualne doświadczenia i „społeczne ramy pamięci”.
Mirosław Haponiuk
Robert Kuśmirowski urodził się w 1973 roku w Łodzi. Studiował na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Debiutował w lubelskiej Galerii Białej. Jest performerem, autorem instalacji, obiektów, fotografii, rysunków. Jest laureatem Paszportu POLITYKI (2005).i Nagrody Artystycznej Miasta Lublin (2006). Jest jednym z najciekawszych i rozpoznawalnych w świecie współczesnych polskich artystów. Ostatnio głośną wystawę „Masyw kolekcjonerski” przygotował w krakowskim „Bunkrze Sztuki”.
W ramach działalności STOP! GALERII Ośrodka Rozdroża, wnętrza kamienicy na Krakowskim Przedmieściu 39 zostały ożywione propozycjami młodych lubelskich grafików z Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie. Ilona Oszust, Łukasz Kowal oraz Karolina Lorentz odsłaniają przed wszystkimi gośćmi Ośrodka Rozdroża jedno ze swoich spojrzeń na spotkanie tradycji i nowoczesności.
Ironiczna zabawa zarówno formą jak i treścią, to znaki rozpoznawcze tych młodych twórców, którym bliska jest sztuka ulicy, ale i dojrzała kontestacja przeżywanej rzeczywistości.
Gotowe prace powstałe na bazie szablonów już można oglądać na ścianach Ośrodka "Rozdroża"
A oto, co o swojej propozycji mówią sami artyści:
Jest to swobodna gra wyobraźni na temat tradycyjnego polskiego folkloru z elementami kultury współczesnej. W swoich realizacjach wykorzystujemy technikę szablonową. Językami szablonu jest synteza, wycinkowość, a także swoboda interpretacji. Posłużyliśmy się uniwersalnością symboli plastycznych zakorzenionymi w naszej kulturze.
Ludowość, egzotyka tradycyjności i folkowy klimat wraz z mechano-urbanistyczną wizją są efektem spojrzenia na dawną i obecną kulturę.